Co czeka rynek e-aptek w 2012 roku?

Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby wybiegać z przewidywaniami zbyt daleko w przyszłość. Po kilku latach względnego spokoju i systematycznego rozwoju rynku, rok 2012 będzie z pewnością przełomowy. Nie chciałbym być złym prorokiem, natomiast obserwując co dzieje się w pierwszych tygodniach roku sądzę, że wprowadzone regulacje spowodują duże zmiany. Niestety, w większości na gorsze. Zapraszam do lektury i dyskusji.

Ustawa refundacyjna wprowadza liczne zmiany. Dla części z nich jest główną przyczyną, część tylko przyspieszyła. Zmiany te mogą mieć wpływ tak na osoby, które dopiero chcą założyć aptekę, jak i na aktualnych właścicieli. Subiektywnym zdaniem w bieżącym roku czeka nas:

•    konsolidacja rynku aptek internetowych – część podmiotów już wycofała się z sieci. Są to głównie mniejsze apteki, ale również witryny internetowe dużych graczy, tj. Apteka Juventa (sieć kilkudziesięciu aptek oraz witryna www.juventa.pl ) czy Apteki Zyskaj Zdrowie należące do hurtowni Slawex. Szacuję, że z prowadzenia apteki internetowej będzie wycofywać się więcej aptek tradycyjnych. Pozbawienie ich wielu możliwości promocji oraz zarządzania relacjami z Klientami zapewne spowoduje spadki sprzedaży i rentowności przedsięwzięć. W najlepszym wypadku takie mniejsze witryny będą przejmowane przez większych graczy (patrz przejęcie FabrykaZdrowia.pl przez Domzdrowia.pl), a najgorszym czeka ich po prostu zamknięcie działalności internetowej lub wegetacja.

•    wyhamowanie przyrostu nowych aptek – nowa ustawa zapewne ostudzi zapędy wielu przedsiębiorców, którzy rozważali wejście w kanał internetowy. Do tej pory przyrastało 10-30 nowych aptek rocznie. Jeśli dotychczas zdobycie znaczącej pozycji na rynku było możliwe (szybkie wejście w porównywarki cen oraz adwordsy i oczekiwanie na efekty działania SEO), tak obecnie jest mocno utrudnione. Bardzo ciężko będzie zyskać przewagę konkurencyjną a w szczególności przyciągnąć pacjentów do własnej witryny.

•    zmniejszenie konkurencji i wzrost cen – nowo otwierane apteki internetowe, inwestujące w działania reklamowe często zaskakiwały niższymi cenami, atrakcyjnymi promocjami czy ciekawymi strategiami promocyjnymi. Obecne regulacje obniżają konkurencyjność – premiują liderów i zmniejszają szansę na sukces nowych witryn. Jednym słowem – silni będą jeszcze silniejsi a słabi – słabsi. Wszystko to może spowodować wzrost cen. Wiele aptek internetowych działających od dłuższego czasu, włożyło ogromną ilość sił i środków w budowanie rynku, często agresywnie walcząc cenami. Dzisiaj przyszedł czas na odzyskanie zainwestowanych pieniędzy i wykazanie opłacalności biznesu. Jest to więc idealny moment na podniesienie cen i marż. Z rynku co rusz słychać opinie, że nie tylko cena się liczy, że na marży 3-5% bardzo ciężko budować jakikolwiek biznes itp. Dlatego sądzę,że podniesienie cen będzie dotyczyć wielu, nie tylko największych podmiotów.

•    wzrost kosztów promocji i prowadzenia biznesu – zakaz reklamy aptek wywinduje legalne koszty promocji, w szczególności pozycjonowania. Zapewne do branży SEO trafi większość budżetów wydawanych do tej pory na adwordsy. Nie wiadomo jaki los czeka porównywarki cenowe – po ostatnim ciosie od google (przypomnijmy, chodzi o usuniecie głównych porównywarek cen z indeksu wyszukiwarki) ta możliwość promocji staje się oraz mniej atrakcyjna (w szczególności zmniejsza się zasięg porównywarek i ich możliwość generowania konwersyjnego ruchu). Ograniczenie możliwości mailingu do własnych pacjentów (są różne interpretacje czy mailing jest czy nie jest reklamą) również może spowodować zwrot w kierunku SEO i ogólny wzrost kosztów

•    wysyp kreatywnych rozwiązań w celu obejścia (zlikwidowania skutków) niekorzystnych zapisów – praktyki tego typu już się pojawiają. W ostatnich dniach Domzdrowia.pl zapowiedział rozszerzenie swojej działalności o sprzedaż żywności, nowych kategorii suplementów czy nawet książek o tematyce zdrowotnej. Pomóc mu w tym ma nowo otwierany… sklep kosmetyczny. W sklepie tym bez problemu można sprzedawać dermokosmetyki, suplementy diety czy sprzęt medyczny a także odżywki, perfumy czy kosmetyki do makijażu. Nie jest do tego w ogóle potrzebna apteka, co pozwala również na nieograniczone możliwości reklamowania witryny. Druga kwestia to pojawiające się coraz częściej gazetki promocyjne… producentów. Zamiast reklamy apteki znajdziemy tam informację: Producenci leków polecają, i ofertę danej apteki (lub aptek). Można się spodziewać większej ilości takich i podobnych (kreatywnych) rozwiązań. W tej sprawie jest jak zwykle drugie dno – apteki zamiast skupić się na tym, jak dostarczyć największą wartość pacjentowi, będą tracić czas na wymyślanie rozwiązań jak przeżyć

•    wyhamowanie dynamiki wzrostu rynku – według różnych danych, rynek aptek internetowych wzrastał w tempie 15-20% rocznie, kilkakrotnie szybciej niż rynek tradycyjny. Wprowadzenie zakazu reklamy aptek i zmniejszenie się ich ilości może spowodować wyhamowanie dynamiki wzrostu. Szansą na utrzymanie rozwoju mogłaby być współpraca e-aptek w zakresie kreowania inicjatyw (szczególnie w zakresie PR) budujących zainteresowanie e-aptekami i zachęcających pacjentów do zakupów w internecie. Jak dotąd jednak nie powstała taka inicjatywa.

Co według Was czeka rynek w  roku 2012? Opinie proszę zostawiać w komentarzach.

0 Shares:
4 komentarze
  1. W zeszłym roku prowadziłem projekt cenylekow.com.pl, który niestety upadł (jak cała firma inwestora;)) przed wejściem w życie nowych przepisów. Obecnie usiłuję wdrożyć coś podobnego, opierającego się właśnie na jakości, a nie ilości i kombinowaniu. Projekt opisałem tutaj: http://www.polishpharma.com/projekt-mojaptekarzpl/0,-29u,1
    Niestety farmaceuci w większości wolą to pierwsze… Ciekawym przykładem jest dla mnie Pani Mgr prowadząca małą, osiedlową aptekę i… własne forum dyskusyjne: http://www.aptekabatorego.pl/phpbb2/ – właśnie taką mam wizję rynku w 2012;) P.S. zainteresowanych farmaceutów zapraszam do współpracy przy moim projekcie;)

  2. Przemek
    1. Jak zamierzasz zintensyfikować działania w AI nie łamiąc zakazu reklamy aptek?
    2. Jesteś orendownikiem ścisłego trzymania się prawa (tak sądzę po Twoich wypowiedziach). Dlaczego zatem zacząłeś działać długo przed marcem 2008, kiedy sprzedaż wysyłkowa leków była nieprecyzyjnie uregulowana prawnie
    3. odnośnie cen i jakości usługi/obsługi – jeśli nowa apteka nie realizuje zamówień (bo nie ma ruchu na stronie) to jak ma pokazać swoją świetną jakość obsługi? W tym kontekście piszę że dużym (a może powinienem napisać “starym” lub “doświadczonym”) graczom będzie znacznie łatwiej
    4. odnośnie rynku aptek internetowych – każdy duży rynek dzieli się na mniejsze segmenty (w spożywce dyskonty, hipery, małe sklepiki osiedlowe, od niedawna online). Podobnie w aptekach – sieci, małe apteki, teraz internet. OK – rynek aptek internetowych obejmuje sprzedaż w tym kanale. Niemniej uważam, że dzięki temu, że apteki internetowe istnieją, cały rynek produktów healthcare (nie tylko OTC, ale również suplementy, dermokosmetyki itp) sumarycznie urósł. Bo pacjent dostał dzięki sieci informację o produktach, o których w tradycyjnej aptece większość farmaceutów nigdy nie słyszała (koncentrując się na tym, aby pesel był czytelny a nie na tym, jak pomóc pacjentowi często w bardzo specyficznych potrzebach). Dlatego dzięki zwiększeniu sprzedaży przez kanał internetowy rośnie cały rynek.

    Podsumowując – ja też nie postrzegam zmian w kategorii katastrofy. Co nie oznacza, że idzie ku lepszemu. Ale tak to jest, jak prawo pisze się na kolanie pod dyktando tych albo innych grup nacisku 🙁

  3. Jak zwykle będę pierwszy i jak zwykle sceptycznie, złośliwy taki “advocatus diaboli” 😉

    Likwidacja patologii nie jest zmianą na gorsze, no chyba że zarabia się korzystając z w/w…

    1. Podmioty wycofują się z rynku AI, ponieważ nie były rentowne przy starych zapisach UR, a nie dlatego że nagle przestaną być rentowne. W konsolidację nie wierzę – “kasa misiu kasa”, a raczej jej brak.

    Jako tradycyjna apteka nie mam zamiaru się wycofywać z sieci, dodatkowo mam zamiar zintensyfikować ( po raz pierwszy od 2003 roku ) działania.

    Po 3 latach działalności jak “apteka internetowa” postanowiłem ograniczyć asortyment z blisko 12000 pozycji o mniej więcej połowę, skupiłem się na produktach niszowych, niedostępnych gdzie indziej i takich, które zapewniają godziwą marżę, podmioty o których piszesz skupiły się na kwestii jak najtańszej sprzedaży Gripexu ( przykład ). Dodatkowo Gripex ten miał być sprzedany za pomocą niezwykle drogiego SEO, “zarzynarek cenowych” itd. ja skupiłem się głównie na “długim ogonie” oraz jakości USŁUGI oraz OBSŁUGI. Sprzedaż ( przychody ) spadła mi 4 krotnie, ale zysk ( dzięki obniżeniu kosztów logistyki do mnie, obsługi zamówień oraz ograniczeniu “półkowników” ) pozostał na tym samym poziomie. Dodatkowo nie zawalałem ludzi setkami maili newsletterów itd. Postawiłem na tzw. wzrost orgacznczy – naturalny i bez fałszywego SEO ( zarzynarki, pozycje w google, itd. ) i sprzedaż rośnie, zwłaszcza po 1 stycznia… Cud, albo czary 😉

    2. Kiedyś klienta zdobywało się długo, jeszcze dłużej trwało przywiązanie go do siebie, było to kosztowne i za ceną WYSOKIEJ JAKOŚCI, a nie niskiej ceny. Zyski pojawiały się też nie od razu…, więc jak ktoś umie i będzie miał czas to nic nie stoi na przeszkodzie. Biznes tworzy się latami, a nie tylko wtedy, gdy jest łatwy dostęp do szybkiej kasy.

    3. “Wzrost rynku aptek int. ” – o wzroście lub spadku można mówić w kontekście rynku leków, czyli sprzedaż rośnie lub spada w zależności od tego ile wydają pacjenci oraz ubezpieczyciel czyli NFZ…

    Jeśli zaś chodzi o apteki int. to klient nie dokonuje zakupu tradycyjnie w aptece lecz poprzez internet, a więc de facto stanowi to przesunięcie sprzedaży z jednego kanału do drugiego. Co najwyżej podmiot istniejący w sieci sprzedał coś kosztem tego, który nie jest tam obecny. Tak jak nie można mówić o oddzielnym rynku dla sklepu A i B ponieważ konkurują one ze sobą na tym samym rynku…

    Także uściślijmy “kanał sprzedaży aptek przez internet” może się zmieniać, ale nie rynek.

    4. Kilka lat temu pewna agencja reklamowa chciała “kreować inicjatywę”, o której piszesz w ostatnim punkcie, tyle że był to typowy sęp, który głównie chciał na tym zarobić…

    Grzegorzu, jako uczestnik tego rynku ( w teorii i praktyce ) od ponad dekady naprawdę postrzegam zmiany od 1 stycznia nie w kategorii katastrofy, ale niewielkich zawirowań, które pojawiają się co jakiś czas, a później wszystko wraca do normy.

    Constansem zawsze jest jedynie to, że “podpalacz” najgłośniej krzyczy ( to nie do Ciebie ): “Pali się” ;-))))))))

    Przemek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się także spodobać